Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LisIcaBLOG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LisIcaBLOG. Pokaż wszystkie posty

Rozdział 8. "Pomieszane uczucia."



- Kiedy dowiem się wszystkiego co chcę, wtedy wyjawię moje intencje… - Miyuki czuła smutek… smutek pomieszany z żalem i niepewnością. Kochała Kushinę jak zastępczą matkę, jednak świadomość że ta mogła okazać się kłamcą, łamała jej serce.
- Dobrze… - kobieta ciężko westchnęła. - W końcu musiało dojść do tej rozmowy…

- Chcę dowiedzieć się, czy to prawda…
- To znaczy? - Kushina nie rozumiała o co chodzi.
- Ktoś powiedział mi wiele ciekawych rzeczy i chcę sprawdzić, czy to prawda. Dlatego proszę, żeby był pani szczera.
Kushina patrzyła zszokowanym wzrokiem na Miyuki, nie miała pojęcia z kim dziewczyna mogła rozmawiać na temat swojej przeszłości i pochodzenia. Nie miała jednak zamiaru już dłużej kłamać i ukrywać prawdy. W końcu przyszedł czas na szczerość.
- Nie wiem co powiedziała ci ta osoba, ja powiem ci wszystko co wiem i obiecuję niczego nie zatrzymać dla siebie, ani nie kłamać. - granatowe oczy spojrzały z powagą na brunetkę. - Naprawdę nazywasz się Uzumaki Miyuki i pochodzisz z Wioski Wiru. Skłamałam mówiąc, że nie wiem skąd masz ten wisiorek w kształcie wiru na szyi. Twoja matka pochodziła właśnie z tego klanu, nazywała się Kaho Uzumaki.
- Moja matka… - brunetka patrzyła smutno na Kushinę.
- Natomiast twój ojciec, Isao, pochodził z Konohy. Był członkiem klanu Kurama i młodszym bratem Murakumo, twojego wuja.
- Czyli… moja rodzina. Ja mam krewnych? Oni żyją? - nie potrafiła uwierzyć w to co właśnie usłyszała. - Dlaczego nikt mi o tym nie powiedział?

Rozdział 5. "Nie opuszczaj mnie."



W pokoju zapanowała ponura atmosfera i bezlitosna cisza. Minato był zły na siebie że dopuścił do takiej sytuacji, że dopuścił Danzo do tej walki. Ten starzec nigdy nie był przychylny wobec ludzi, którzy popierali Trzeciego Hokage. Martwił się tym, że tak bezmyślnie naraził młodą dziewczynę na śmierć, a co gorsza… naraził całą wioskę na atak ze strony potwornego demona ukrytego głęboko w ciele Miyuki…

***

Jedna noc wydawała się miesiącem. Jedna minuta równała się godzinie. Ból był porównywalny do tego, jak gdyby ktoś rozrywał ciało na kawałki, każdy jego centymetr. Nawet najwytrwalszy człowiek miałby tego dosyć. Uchylenie powiek było trudniejsze niż kiedykolwiek… Były ciężkie i nie chciały współpracować. Ogromnym wysiłkiem było otwarcie oczu choćby odrobinkę. A to również nie poskutkowało ukojeniem, bowiem gdy tylko to się udało, do oczu dotarł oślepiający blask. Drażnił źrenice i powodował łzawienie. Minęło kilka minut zanim dało się przyzwyczaić do jasnego światła i ich właścicielka mogła ze spokojem spojrzeć na świat. Pomieszczenie nie było znajome… ściany były nieprzyjemnie białe, a światło stanowczo zbyt jasne. Dodatkowo łóżko za ciasne… Dziewczyna włożyła trochę siły w to, aby podnieść głowę i spojrzeć w dół w miejsce nieznanego obiektu. Chociaż… Szara czupryna wydawała się dosyć znajoma. Brunetka z trudem uniosła dłoń i pogładziła jasne włosy, przypominając sobie swojego przyjaciela…
- Kakashi… - słaby, ledwie słyszalny szept rozpłynął się w ciszy pomieszczenia. Automatycznie w jej głowie pojawił się wspomniany chłopak.
© grabarz from WS | XX.