Kolejny dzień nadszedł stanowczo za szybko. Naruto nie spał zbyt dobrze, nie wyspał się. Ale w sumie, gdy sięgnął pamięcią w przeszłość, to nie przypominał sobie takiego poranka. Już podczas ostatnich lat studiów było ciężko i zarywał nocki na naukę. Zaraz po rozpoczęciu kariery też nie miał chwili wytchnienia, musiał walczyć o każdego klienta, wyrobić sobie nazwisko. I gdy już mu się to udało, można by rzec, że w końcu będzie miał trochę luzu. Nic bardziej mylnego… Kiedy nazwisko Uzumaki zakwitło w świecie prawniczym, nie mógł odgonić się od klientów.
Szybko zebrał się z łóżka i wskoczył pod prysznic. Miał dzisiaj bardzo ważne spotkanie z klientem, do tego nie byle jakim! Niejaki Hyūga Hiashi. To nazwisko było chłopakowi doskonale znane, a skoro tak wpływowy człowiek jak pan Hiashi potrzebował pomocy prawnika, to musiała być jakaś poważna sprawa. Naruto założył garnitur w kolorze ciemnego granatu, białą koszulę i jeden ze swoich “szczęśliwych” krawatów. Podróż do biura zajęła mu niecałą godzinkę, a do ważnego spotkania miał jeszcze piętnaście minut.