Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NaruHina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NaruHina. Pokaż wszystkie posty

2. "Sto lat, Hinata!"



Kolejny dzień nadszedł stanowczo za szybko. Naruto nie spał zbyt dobrze, nie wyspał się. Ale w sumie, gdy sięgnął pamięcią w przeszłość, to nie przypominał sobie takiego poranka. Już podczas ostatnich lat studiów było ciężko i zarywał nocki na naukę. Zaraz po rozpoczęciu kariery też nie miał chwili wytchnienia, musiał walczyć o każdego klienta, wyrobić sobie nazwisko. I gdy już mu się to udało, można by rzec, że w końcu będzie miał trochę luzu. Nic bardziej mylnego… Kiedy nazwisko Uzumaki zakwitło w świecie prawniczym, nie mógł odgonić się od klientów.
Szybko zebrał się z łóżka i wskoczył pod prysznic. Miał dzisiaj bardzo ważne spotkanie z klientem, do tego nie byle jakim! Niejaki Hyūga Hiashi. To nazwisko było chłopakowi doskonale znane, a skoro tak wpływowy człowiek jak pan Hiashi potrzebował pomocy prawnika, to musiała być jakaś poważna sprawa. Naruto założył garnitur w kolorze ciemnego granatu, białą koszulę i jeden ze swoich “szczęśliwych” krawatów. Podróż do biura zajęła mu niecałą godzinkę, a do ważnego spotkania miał jeszcze piętnaście minut.

1. "Nowe twarze."



Wysoki blondyn spojrzał na zegarek, który bezlitośnie wskazywał nieuchronny upływ czasu. Sekundnik mknął po tarczy niczym zawodowy biegacz, a Naruto dzisiaj wyjątkowo się spieszył. Był dzisiaj umówiony z rodzicami na obiad, a jego matka Kushina, nienawidziła gdy ktoś się spóźnia. Szybko wybiegł z mieszkania, przebrnął windą przez 8 pięter, aż w końcu wybiegł z apartamentowca i w celu uchronienia nowej koszuli przed ulewnym deszczem, wsiadł do swojego samochodu. Na jego szczęście, po pracy zaparkował praktycznie pod samymi drzwiami… Zostało mu 15 minut do umówionego obiadu w rodzinnym domu, a szacując na oko droga z tego miejsca miała mu zająć niecałe pół godziny.
- Cholera… - zaklął pod nosem i odpalił silnik.
Na jego szczęście droga minęła mu bez problemów i spóźnienie było minimalne. Jednak ono w zupełności wystarczyło, aby czerwonowłosa kobieta wypatrywała w oknie znajomego, czarnego samochodu. Już od progu przywitało go mrożące krew w żyłach spojrzenie kobiety.
- Jesteś, Naruto!
- Cześć mamo. - uśmiechnął się niepewnie, podświadomie prosząc o wybaczenie za te AŻ pięć minut zwłoki.
© grabarz from WS | XX.